Warszawa okiem łodzianina
21 lipca, 2007Czyli kilka słów o tym, jak cham ze wsi cywilizację ujrzał. Trzy tygodnie wakacji w Warszawie.
Brak psów i gołębi
Bardzo można się zdziwić, spacerując w pobliżu Centrum i przez parę godzin nie widzieć żadnego czworonoga. Ci warszawiacy to żrą te psy, czy co? Taka chociaż zaleta, że nie ma kup...
Wdepnąłem w kupę
Bezczelnie leżała tam, gdzie się jej nie spodziewałem: na środku chodnika w pobliżu Centrum. Jako że psy są chyba zjedzone, kupę prawdopodobnie uwalił człowiek.
W pizzerii
Wszedłem do pizzerii, wyglądała na dość drogą. Nigdzie nie było wywieszonego menu. Na stolikach też nikt nie raczył zostawić karty z ofertą pizzerii. Podchodzę do kasy.
- Poproszę dużą funghi.
- Eeee? Jakie funghi?
- No, taka z pieczarami. Zwana tez capriciosą.
- Aaaaaha.
- I poproszę do tego sos czosnkowy.
- Eeeee?
Już miałem powiedzieć, że takie białe, smaczne i wali po tym z ryja przez 3 dni, ale szybki refleks pani przy kasie mi to uniemożliwił. Usłyszałem, że nie mają i że nie ma czegoś takiego do pizzy.
Z czym oni jedzą pizze? Zagryzają psem?
- Przepraszam, jak dotrzeć do Arkadii?
- A to taka restauracja na Starym Mieście?
- Nie mam pojęcia
- First, try to reach the Zentrum. From the Zentrum go by tram number thirty-five about three stops and there you are.
Tylko ostatnia osoba wiedziała jak trafić do chyba najbardziej znanego centrum handlowo-rozrywkowego w Warszawie.
Powietrze i woda
Powietrze ciężkie i gęste od zanieczyszczeń, aż łyżkę można w nim stawiać. Zwiedzając warszawskie uliczki co chwila trzeba wygrzebywać z nosa odkładające się w nim rudy ołowiu. Woda nadaje się (i tak po wielu kompromisach) tylko do mycia. Zupy i herbatę poleca się robić z mineralki. Ja lałem z kranu, za co płaciłem trzy razy dziennie.
Nazwy ulic
Znalazłem tylko 3 nazwy, które brzmiały normalnie. Pozostałe to np. Stolec 3/5, Nowocipki 17. Ok, jestem zboczeńcem i przeczytałem jak chciałem. Ale nikt mi nie wmówi, że nazwy Krzywe Koło, Skarbka z Gór czy Kubusia Puchatka są normalne. Aha, na skrzyżowaniu tej ostatniej widziałem chyba Ministerstwo Finansów.
Raj
Odbiłem od Marszałkowskiej w bok, niedaleko Pałacu Kultury. Znalazłem się na średniej wielkości placyku. Rozejrzałem się – i niemal w każdym możliwym miejscu stał sex shop. Była ich tam ponad dziesiątka. Nieśmiało przebijał się napis „Komputery” i jakiś bar. Oto fotka jednej czwartej tego widoku.
Bezpieczne miasto
I chcę wyprowadzić policję na ulicę. Chcę wyprowadzić policję. Oto policja, która chroni nas przed mordercami i tłumaczami napisów na Starym Mieście.
Krakowskie Przedmieście
Myślałem, że to nadal mocno turystyczne miejsce.
LEGIA PANY! YEBADŹ!
A teraz w Łodzi!
Ach, tę dźwięcznie rozbijane butelki zza okna, te soczyste kurwy dobiegające z okolicznego boiska. Łódź jest fajniejsza. Autobusy sensownie ponumerowane (do setki, a nie do osiemsetki), woda i powietrze jak na wsi, wszystkie pizzerie mają sosy czosnkowe, każdy wie, gdzie jest Galeria i Manufaktura. I każdy wie jak drugiemu dać w ryj.
Stolica jest przereklamowana :-).



Komentarze do wpisu "Warszawa okiem łodzianina":
1.
Jiobel napisał(a):
21 lipca 2007, 16:49:05
Hehehe, pysznie napisane. :-D
2.
Neverlost napisał(a):
21 lipca 2007, 17:25:59
Oj zgadzam się, zgadzam;]
3.
mistress napisał(a):
21 lipca 2007, 17:28:29
A ja niedawno zwiedzałam Warszawę i byłam nią nawet zachwycona, ale po przeczytaniu powyższego tekstu trochę zmieniłam zdanie :P
Łódź też ma swój urok :D
4.
flegmatyk napisał(a):
21 lipca 2007, 17:44:16
Co prawda to prawda, Warszawa bywa średnia :P Zdjęcie policji jest niezłe :D
5.
Krzysztof napisał(a):
21 lipca 2007, 18:58:09
Codziennie jeżdżę do Warszawy do pracy. Z tymi gołębiami nie jest chyba aż tak źle… Widuję całe stadka na dworcu zachodnim. Ale fakt, w okolicy nie ma tylu azjatyckich budek z żarciem ;) Co do wody, to rzeczywiście, jest paskudna. Nie pomaga nawet to, że mamy w firmie specjalne krany z wodą pitną. Herbata jest niesmaczna i tyle. Jeśli chodzi o pytanie o drogę to i nie dziwne. Raz, że Warszawa jest dużo większa niż Łódź, a po drugie to bardzo łatwo trafić na osobę przyjezdną, która zupełnie nie ma pojęcia, gdzie co jest.
6.
przemek napisał(a):
21 lipca 2007, 19:57:06
> Z czym oni jedzą pizze? Zagryzają psem?
Nie, kupą. Spokojna głowa, do Łodzi także niedługo ta moda zawita, jak wszystko z cywilizacji do wsi, hehe.
W centrum nie ma psów bo Wa-wa ma schronisko… :]
W każdym razie samo centrum to beton, gdzie tam chciałbyś psa zobaczyć? Aczkolwiek jak zauważyłeś – niektórzy wyprowadzają psy na parking, debile.
A gołębi jest znacznie więcej w okolicach starówki, tam spokojniej, po prostu. Centrum Wa-wy to nie Piotrkowska.
A Łódź ładna, fabryczna, lubię.
7.
Caladan napisał(a):
21 lipca 2007, 21:09:28
Gołębie są i to chociażby na Centralnym, samo centrum.
Arkadia jest chyba miejscem zwiedzanym głównie przez przyjezdnych :-P Może samych takich spotykałeś.
Poza tym teraz jest szał na punkcie Złotych Tarasów.
Autobusy są od setki, ale ma to swoje głębokie uzasadnienie:
1xx – zwykłe
2xx – zastępcze
3xx – szczytowe
4xx – pospieszne szczytowe
5xx – pospieszne
6xx – były nocne, teraz są Nxx
7xx – podmiejskie
8xx – podmiejskie szczytowe :D
Ex – ekspresowe :D
Poza tym to tramwaje są od 1 do 99.
Nie trafiłeś niestety do pizzerii Da Grasso, w której to znają wymieniane przez Ciebie nazwy. I do każdej pizzy jest sos pomidorowy i czosnkowy gratis.
8.
RazorJack napisał(a):
21 lipca 2007, 21:29:35
Caladan: Tamtej pizzerii podziękowałem i znalazłem Da Grasso. Moją ulubioną. :-)
Notka jest upamiętnieniem chwilowych myśli i porównań do Łodzi. Niczym innym. A już na pewno nie encyklopedią Warszawy lub jej krytyką :).
9.
Caladan napisał(a):
21 lipca 2007, 21:31:16
Wiem, ale wyjaśniam pewne rzeczy, które mogą być niejasne :-)
10.
RazorJack napisał(a):
21 lipca 2007, 21:32:39
Tak w ogóle dzięki za wyjaśnienie tych numerków autobusów. Ciekawił mnie ich podział ze względu na pierwszą cyfrę, bo żadna „setka” nie dobijała do 99… ;)
11.
Lanooz.net napisał(a):
21 lipca 2007, 22:44:36
W-wa przereklamowana?
Warszawa okiem łodzianina. Łodzianina, który przyjeżdża do Warszawy od razu nastawiając się na zjechanie miasta, które cieszy się niezłą nienawiścią innych mieszkańców z powodów ‘śmiesznych’. Łodzianin lubi skrajności [...]
12.
pawel napisał(a):
22 lipca 2007, 12:21:33
Głupota aż bije z wpisu…
13.
Kasia Rogowska napisał(a):
22 lipca 2007, 13:14:24
Świetna obserwacja, bardzo humorystycznie ujęta – coś, co lubię :) Chyba będę tu zaglądać częściej :)
Caladan: Skoro Arkadia jest głównie dla przyjezdnych, to widocznie spotykał samych miejscowych, skoro nikt mu drogi nie potrafił wskazać ;)
14.
Kasia Rogowska napisał(a):
22 lipca 2007, 13:15:39
A, i zdjęcie policji rządzi :D
15.
RazorJack napisał(a):
22 lipca 2007, 13:57:44
Cieszę się, że się podoba :).
16.
matipl napisał(a):
23 lipca 2007, 12:41:33
ciekawe wspomnienia z naszej stolicy :) nie ma co
17.
NowyJa napisał(a):
23 lipca 2007, 21:17:41
Podoba mi się wpis :) Swoją drogą ciekawi mnie sprawa z tymi psami….
18.
Henryk napisał(a):
02 sierpnia 2007, 15:08:04
Cappricciosa i Funghi, to dwie całkowicie inne historie…
19.
magda napisał(a):
07 września 2007, 10:34:47
Świetny, ciekawy reportaż, fajnie się czyta, jest dynamiczny i dowcipny :c). Oczywiście subiektywny, ale oddaje wrażenia z krótkiej wycieczki i masz do takiej oceny absolutnie prawo. Sama mieszkam pod Warszawą, bo nie lubię metropolii. Wodę rzeczywiście mają paskudną, do Arkadii też bym nie wiedziała jak pokierować, to duuuuże miasto. Poza tym jest rzeczywiście stara restauracja Arkadia, w samym centrum… Czekam na kolejne materiały. Może napisz coś o Łodzi, nie znam tego miasta, a podobno ładne…
Pozdrówka
20.
qqrq napisał(a):
02 stycznia 2008, 15:39:45
Chcesz poczuć oddech prawdziwej wiochy? Wpadaj do Lublina. Takich autobusów jak u nas nigdzie nie uświadczysz. ;)
21.
mieszkanka Skarbka z Gór napisał(a):
16 lutego 2010, 23:43:27
hmmmm...Skarbka z Gór:) Zawsze mogli wpaść na nazwanie tej ulicy inną postacią z bitwy pod Grunwaldem: "Komtur Markward von Saltzbach"
Ale wpis jest the best:)