Inżynierze, ty analfabeto!
05 kwietnia, 2007Swojego czasu, Czerski pisał o niepoprawnej klasyfikacji ludzkich umysłów na ścisły (inaczej: analfabetę) i humanistyczny (czyli magnetofonową pamięć przy jednoczesnym braku inteligencji
). Czytając tego posta nie spodziewałem się, że kiedykolwiek tak dotkliwie odczuję słuszność pierwszego stwierdzenia.
Tak się składa, że mam przyjemność studiowania na uczelni technicznej, z której kiedyś wyjdę jako magister inżynier elektroniki. Słyszałem kiedyś anegdotę o profesorze, który, tak jak być powinno, przedstawił się na pierwszym wykładzie. I wymieniał po kolei swoje tytuły naukowe: profesor, doktor, habilitowany… Nastąpiła efekciarska przerwa, po której dodał: a teraz najbardziej szczycący stopień: inżynier
. Taki mądry człowiek, a nie wiedział, jaką głupotę wtedy palnął.
Bo sprawa wcale nie wygląda tak różowo. Ale zacznijmy od początku.
Witam państwa w laboratorium teorii obwodów. Podkreślam: laboratorium. Jak usłyszę od kogoś, że jest na labolatorium, to wyrzucę na zbity pysk. Jak ktoś spóźniony i zdezorientowany spyta: „gdzie jest labolatorium teorii obwodów?” – odpowiem mu, że tutaj takiego nie ma. Bo nie ma. Ale jak ktoś na stronie tytułowej napisze Sprawozdanie z labolatorium Teorii Obwodów, będzie mógł przyjść za rok, by powtórzyć przedmiot.
Gość wiedział w tym rzecz. Jest jedynym bohaterem tej notki, którego historia zakończyła się szczęśliwie.
Był sobie doktor elektrotechniki. Był sobie też profesor elektrotechniki. Obaj uparcie wpajali studentom o tym, jak następuje przełanczanie tranzystorów. Ciała obu, cóż za zbieżność, znaleziono zakrwawione na pobliskim kompostowniku. Jak widać, warto się uczyć języka ojczystego.
Był też technik, który próbował włanczać wobulator. Udało mu się. Tyle, że zniknął w tajemniczych okolicznościach, a niewyłanczony generator spowodował pożar, w którym zginęli inni analfabeci, którzy będąc doktorami dyscypliny elektro-, nie potrafili wymówić najważniejszego słowa tej nauki. Jak widać, warto wyciągać wnioski z wcześniejszych tajemniczych śmierci współpracowników.
Był też pewien profesor, który pisał wiele skryptów i opracowań przydatnych nie tylko studentom. Niestety, nie znał pojęcia interpunkcji, a przecinków używał tylko do oddzielania argumentów funkcji w C++. Ten, dla odmiany, zginął śmiercią naturalną i nigdy nie opanował trudnej sztuki stawiania przecinków. Jak widać, warto się uczyć interpunkcji i ortografii – nigdy nie wiadomo, kiedy Kostucha przyjdzie właśnie po nas.
Był też pewien student (przyszły inżynier, stypendysta), który okazał się na tyle koleżeński, że pożyczył notatki wujkowi Razorowi (bo ten ma dwie lewe i drewniane ręce i nie potrafi odczytać swojego pisma, które napisał dawniej niż 5 minut temu). Niestety, notatki te zawierały nawiązania do modółów admitancji i ładunków pszestszennych. Skutki tego ów dobrodziej poczuł rano następnego dnia, kiedy obudziwszy się, stwierdził ze zdziwieniem, że żyje. Jak widać, warto czasem pożyczać mi notatki.
Dopiero wtedy, gdy wymacał ręką plecy, pośladki i lędźwie spostrzegł, że dobrowolnie oddał nerki, które sprzedałem mafii.
Za zarobione pieniądze kupiłem sobie nalewkę i narkotyki, a następny tydzień spędziłem w rowie ciągnącym się wzdłuż szosy do Darłówka.
Był też inny kolega z grupy. Napisał on w swoim sprawozdaniu:
Wnioski: uzyskane wartości pomiarów są jeżeli chodzi o wielkość poszczególnych z nich (która jest większa) zgadzają się.
Ten również umarł. Ze wstydu, kiedy jego sprawozdanie było głośno odczytywane wśród innych studentów.
Inżynierze, Ty analfabeto. Ucz się języka ojczystego. Ucz się ortografii, interpunkcji i ładnego stylu. Ucz się, póki Ci nie grożę, a zaledwie bardzo ładnie proszę.
Komentarze do wpisu "Inżynierze, ty analfabeto!":
1.
Elwis napisał(a):
05 kwietnia 2007, 22:31:24
To mi przypomina równanie uroda*rozum=const. Anaglogia.
Zdaje się, że wychodzi po raz kolejny, że jestem starasznie dziwny. Interesuję się programowaniem, zastanawiam się nad studiami inżynieryjnymi, a mimo wszystko nie robię tak banalnych błędów językowych( przynajmniej się staram). Co więcej jestem pupilkiem polonistki i zastanawiam się na sensem istnienia.
2.
Caladan napisał(a):
05 kwietnia 2007, 22:48:57
Przepraszam, która to politechnika? :D U nas w sumie też się czasami takie rzeczy dzieją, a co gorsze – ja też powoli zaczynam pisać źle, nie musząc nadmiernie się starać...
3.
RazorJack napisał(a):
05 kwietnia 2007, 23:01:23
Politechnika Łódzka, oczywiście. :)
Ale podejrzewam, że na każdej innej takie numery odchodzą. O ile nie gorsze.
4.
Caladan napisał(a):
05 kwietnia 2007, 23:03:38
No tak, na to wygląda… Aż wstyd, to prawda, jak się słucha ludzi z wyższym wykształceniem… Cóż, my musimy się starać nie stać się takimi.
5.
Cachotterie napisał(a):
05 kwietnia 2007, 23:21:36
Ja też widziałam już takie kwiatki w wykonaniu współstudentów, że po prostu szczęka mi opadała, jak ci ludzie przebrnęli przez maturę z polskiego. Błędy ortograficzne, gramatyczne, a co najgorsze, brak umiejętności przeprowadzenia jakiegokolwiek spójnego wywodu na piśmie.
Zastanawiam się jak wyglądają prace inżynierskie i magisterskie w ich wykonaniu (choć nie jestem właściwie pewna czy chcę wiedzieć :> )
Dramat, dramat i jeszcze raz dramat. Czasem wstydzę się powiedzieć, że jestem inżynierem. A już komentarze „ja jestem ścisły, ja nie muszę znać ortografii” po prostu doprowadzają mnie do furii ;)
6.
Czesiu napisał(a):
10 kwietnia 2007, 16:30:03
No nie wiem, ja tam nie mam czasu siedzieć nad ortografią jak się muszę całek uczyć. Interpunkcji też używam poprawnie tylko w C/C++. :D
7.
katherinespiegel napisał(a):
14 kwietnia 2007, 15:44:17
mm, zmiana szablonu… i zdjęcie ;) inaczej teraz, inaczej :) a ja od dawien dawna wciąż mam ten sam szablon i mimo iż czasami chciałabym zmienić, to i tak nic nie mogę dobrać.
8.
wujo Goodstuff napisał(a):
27 kwietnia 2007, 19:19:41
fajny blok Jacusiu, a ja pamiętam jak mając 3-4 latka nie chciałeś jeść rosołku u wujka G. a „najbrzytsze” słówka jakie znałeś to kułwa i pipka… pozdro 600 i tak trzymaj :-)))
9.
Klaudia napisał(a):
25 listopada 2007, 22:22:58
A ja mam 16 lat. LO, najlepsze w mieście;P profil: human. Interesuje się też informatyką i wszystkim co z nią związane…a tak na poważnie to nie wiem jakie wybarć studia:P może też jakaś polibuda, WEiTI na Warszawskiej…?!
Btw, ta teoria Czerskiego jakoś pod żadnym kątem do mnie nie pasuje…;]
Może jestem perpectum mobile…?!;D (śmiech):P
10.
Grzegorz napisał(a):
30 września 2008, 19:42:57
hahaha, przypadkiem trafiłem na ten wpis i bardzo mi się spodobał. :) To tyle z mojej strony. Dzięki za poprawienie nastroju. „Inny kolega” wymiata moim zdaniem :)
Pozdrawiam
11.
Runya napisał(a):
30 stycznia 2010, 23:32:18
Być może się mylę... Ale w C++ nie używa się przecinków... Ale ja tylko 3 lata studiuję informatykę i ekonometrię.
A jeśli chodzi o gramatykę i ortografię, to samodzielnie sprawdziłam, że przebywając dużo czasu wśród ludzi, którzy nie umieją pisać, gramatyka i ortografia przestają istnieć.
Osobiście mam dysortografie i kiedy muszę pisać w tempie 10 słów na sekundę, to nie myślę nad ortografią. Staram się nadążyć.
12.
tero napisał(a):
18 lutego 2012, 11:44:18
nie ma takiego czegoś jak przełanczanie ale przełączanie
taka drobna uwaga (bez przecinkowca)